<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments for Peterlin&#039;s blog</title>
	<atom:link href="http://www.peterlin.pl/blog/?feed=comments-rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.peterlin.pl/blog</link>
	<description>Blogging counterpart to www.peterlin.pl</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Apr 2012 19:02:41 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
	<item>
		<title>Comment on Tweaking with ANKI by Ari</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=123#comment-1138</link>
		<dc:creator>Ari</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Apr 2012 19:02:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://peterlin.wordpress.com/?p=123#comment-1138</guid>
		<description>Reading the Anki page you link, I think the program presopos an additional possibility: active production. Anki generates two sets of cards for every item   one from your language to the target and one from the target to your language. I have therefore done two things: 1) When drilling, if I get a card in English, I always pause and say the answer out loud before viewing the card and if I don&#039;t come up with an answer that is either a) identical to the card or b) uses a structure I know is appropriate, I drop it in the mistake pile. 2) When I learn a sentence structure or form, I put in multiple sentences where all but one item (the subject, verb or object, usually) are identical.By using multiple items to reinforce structures and being sure to work out your answers from English to the target language, you can build your production skills. It takes a lot more items (I have nearly 1000 in one of my lists), but I&#039;m having better luck with it than anything else of the sort that I&#039;ve used before.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Reading the Anki page you link, I think the program presopos an additional possibility: active production. Anki generates two sets of cards for every item   one from your language to the target and one from the target to your language. I have therefore done two things: 1) When drilling, if I get a card in English, I always pause and say the answer out loud before viewing the card and if I don&#8217;t come up with an answer that is either a) identical to the card or b) uses a structure I know is appropriate, I drop it in the mistake pile. 2) When I learn a sentence structure or form, I put in multiple sentences where all but one item (the subject, verb or object, usually) are identical.By using multiple items to reinforce structures and being sure to work out your answers from English to the target language, you can build your production skills. It takes a lot more items (I have nearly 1000 in one of my lists), but I&#8217;m having better luck with it than anything else of the sort that I&#8217;ve used before.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Another announcement &#8211; back on June 1 by Shamil Lezgi</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=683#comment-1123</link>
		<dc:creator>Shamil Lezgi</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Apr 2012 17:33:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=683#comment-1123</guid>
		<description>Have a nice holidays! Will eagerly wait for your new posts in the blog :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Have a nice holidays! Will eagerly wait for your new posts in the blog <img src='http://www.peterlin.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Perski dla chętnych (zmienione) by Paweł</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?page_id=218#comment-1091</link>
		<dc:creator>Paweł</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 11:52:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://peterlin.wordpress.com/#comment-1091</guid>
		<description>Właśnie wróciłem z Iranu i czas, jaki pozostał do następnej podróży do tego kraju, pragnę przeznaczyć na naukę perskiego. Czy zgłoszenia od nowych chętnych do testowania programu nauki tego języka są już przyjmowane? Jestem żywo zainteresowany aktywnym udziałem w tym arcyciekawym przedsięwzięciu dydaktycznym.

Z pozdrowieniami, 

Paweł</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie wróciłem z Iranu i czas, jaki pozostał do następnej podróży do tego kraju, pragnę przeznaczyć na naukę perskiego. Czy zgłoszenia od nowych chętnych do testowania programu nauki tego języka są już przyjmowane? Jestem żywo zainteresowany aktywnym udziałem w tym arcyciekawym przedsięwzięciu dydaktycznym.</p>
<p>Z pozdrowieniami, </p>
<p>Paweł</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Uwagi o dyglosji by peterlin</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-951</link>
		<dc:creator>peterlin</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 06:09:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-951</guid>
		<description>Uwagi celne i wcale nie odbiegające od tematu. W kwestii zagrożeń zdecydowanie się zgadzam, tematu nie poruszyłem tym razem, bo mówiliśmy już o tym wcześniej.

Sytuacja językowa lezgińskiego w Azerbejdżanie i Rosji poza Dagestanem (w samym Dagestanie jest nieco lepiej) jest bardzo podobna do tego co opisujesz. Na wsi lezgiński jest -na razie- niezagrożony (ale penetracja języków oficjalnych rośnie - lepsza infrastruktura transportowa + media), ale w miastach młode pokolenie jest rosyjsko- lub azerskojęzyczne, a lezgiński zna w ograniczonym zakresie (bądź wcale).

Zgadzam się też co do tego, że symetryczna/pełna dwujęzyczność (= oba języki znam tak samo dobrze) jest rzadka i w zasadzie ograniczona do przypadków typu &quot;mama mówi zawsze po X-owemu, a tata zawsze po Y-owemu; a i Y i X są mniej więcej jednakowo ważne poza domem w tym w szkole&quot; (kiedy mój syn trochę podrośnie będę miał zapewne wiele ciekawych obserwacji z sytuacji nieco odmiennej -rodzice po polsku, niania po persku- ale podobnej). 

Tu ciekawostka - nawet Lezgini pochodzący ze wsi i uważający lezgiński za swój jedyny język ojczysty na ogół nie potrafią liczyć po lezgińsku. To jest oczywiście znają liczebniki, nazwy działań itd. i mogą wszystko powiedzieć po lezgińsku (i podawanie cen się faktycznie po lezgińsku odbywa), ale wszelkie &#039;obliczenia w głowie&#039; prowadzą w myślach po azersku (bo w tym języku jest prowadzona arytmetyka w podstawówce; po lezgińsku jest tylko przedmiot &#039;język lezgiński&#039;)

Technologie. Z jednej strony dzięki nim penetracja i presja języka większościowego wzrasta, ale z drugiej - coraz niższe koszty pozwalają wykroić nowe nisze dla języków mniejszościowych. W zachodniej Afryce dzięki &#039;boomowi komórkowemu&#039; coraz więcej ludzi pisze (sms-y) w językach lokalnych. Coraz łatwiej też o lokalizację oprogramowania etc. Oczywiście takie oddolne pozytywy mogą przeważyć tam, gdzie zasoby i presja języka urzędowego są najsłabsze (jak w Afryce właśnie). </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Uwagi celne i wcale nie odbiegające od tematu. W kwestii zagrożeń zdecydowanie się zgadzam, tematu nie poruszyłem tym razem, bo mówiliśmy już o tym wcześniej.</p>
<p>Sytuacja językowa lezgińskiego w Azerbejdżanie i Rosji poza Dagestanem (w samym Dagestanie jest nieco lepiej) jest bardzo podobna do tego co opisujesz. Na wsi lezgiński jest -na razie- niezagrożony (ale penetracja języków oficjalnych rośnie &#8211; lepsza infrastruktura transportowa + media), ale w miastach młode pokolenie jest rosyjsko- lub azerskojęzyczne, a lezgiński zna w ograniczonym zakresie (bądź wcale).</p>
<p>Zgadzam się też co do tego, że symetryczna/pełna dwujęzyczność (= oba języki znam tak samo dobrze) jest rzadka i w zasadzie ograniczona do przypadków typu &#8220;mama mówi zawsze po X-owemu, a tata zawsze po Y-owemu; a i Y i X są mniej więcej jednakowo ważne poza domem w tym w szkole&#8221; (kiedy mój syn trochę podrośnie będę miał zapewne wiele ciekawych obserwacji z sytuacji nieco odmiennej -rodzice po polsku, niania po persku- ale podobnej). </p>
<p>Tu ciekawostka &#8211; nawet Lezgini pochodzący ze wsi i uważający lezgiński za swój jedyny język ojczysty na ogół nie potrafią liczyć po lezgińsku. To jest oczywiście znają liczebniki, nazwy działań itd. i mogą wszystko powiedzieć po lezgińsku (i podawanie cen się faktycznie po lezgińsku odbywa), ale wszelkie &#8216;obliczenia w głowie&#8217; prowadzą w myślach po azersku (bo w tym języku jest prowadzona arytmetyka w podstawówce; po lezgińsku jest tylko przedmiot &#8216;język lezgiński&#8217;)</p>
<p>Technologie. Z jednej strony dzięki nim penetracja i presja języka większościowego wzrasta, ale z drugiej &#8211; coraz niższe koszty pozwalają wykroić nowe nisze dla języków mniejszościowych. W zachodniej Afryce dzięki &#8216;boomowi komórkowemu&#8217; coraz więcej ludzi pisze (sms-y) w językach lokalnych. Coraz łatwiej też o lokalizację oprogramowania etc. Oczywiście takie oddolne pozytywy mogą przeważyć tam, gdzie zasoby i presja języka urzędowego są najsłabsze (jak w Afryce właśnie). </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Uwagi o dyglosji by peterlin</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-950</link>
		<dc:creator>peterlin</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 05:56:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-950</guid>
		<description>Dzięki za komentarz, za chwilę uzupełnię tekst o kilka dodatkowych elementów. 
Teraz krótka polemika: w Belgii, Luksemburgu, Kanadzie czy Szwajcarii (na poziomie federalnym; bo wewnątrzniemiecka dyglosja istnieje) jest oficjalna dwu-(trzy-)języczność, ale nie ma dy-(try-)glosji, bo różne języki mają tam równy, a nie różny (co jest częścią definicji dyglosji) status.
Inna sprawa to jak ta wielojęzyczność funkcjonuje w praktyce. Nie każdy obywatel wielojęzycznego kraju jest wielojęzyczny. Dodatkowy element -w przypadku Belgii- to poważne napięcia między społecznościami, co powoduje wysoką polityczną wrażliwość kwestii parytetu obu języków (cf. Bruksela gdzie znaczenie ma kwestia która wersja językowa oficjalnych napisów jest umieszczona wyżej).

Z resztą uwag się oczywiście zgadzam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki za komentarz, za chwilę uzupełnię tekst o kilka dodatkowych elementów.<br />
Teraz krótka polemika: w Belgii, Luksemburgu, Kanadzie czy Szwajcarii (na poziomie federalnym; bo wewnątrzniemiecka dyglosja istnieje) jest oficjalna dwu-(trzy-)języczność, ale nie ma dy-(try-)glosji, bo różne języki mają tam równy, a nie różny (co jest częścią definicji dyglosji) status.<br />
Inna sprawa to jak ta wielojęzyczność funkcjonuje w praktyce. Nie każdy obywatel wielojęzycznego kraju jest wielojęzyczny. Dodatkowy element -w przypadku Belgii- to poważne napięcia między społecznościami, co powoduje wysoką polityczną wrażliwość kwestii parytetu obu języków (cf. Bruksela gdzie znaczenie ma kwestia która wersja językowa oficjalnych napisów jest umieszczona wyżej).</p>
<p>Z resztą uwag się oczywiście zgadzam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Uwagi o dyglosji by Karol</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-949</link>
		<dc:creator>Karol</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 20:46:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-949</guid>
		<description>W zasadzie trudno mi się nie zgodzić z ogólnymi zasadami współistnienia dwóch języków na jednym obszarze, bo każdy z przykładów jest bardzo trafny. Do punktu 4. dodałbym sytuację, jaka panuje obecnie w RPA, gdzie mimo, iż język angielski spełnia funkcję lingua franca, liczba osób posługujących się nim jako ojczystym z roku na rok spada. Z jednej strony nie jest on traktowany przez ludność czarną jako język &quot;białego kolonizatora&quot; jak afrikaans, z drugiej natomiast w żaden sposób nie jest on w stanie wyprzeć języków lokalnych jeśli chodzi o życie codzienne.

Wydaje mi się, że interesująca sytuacja panuje w Belgii, gdzie diglosja ma miejsce. Naturalnie można się spierać na temat tego czy Walończycy mają podobną znajomość flamandzkiego jak Flamandczycy francuskiego, ale rzecz w tym, że w kraju tym obowiązują dwa języki, które zarówno de iure i de facto są równoprawne, co jest swoistym ewenementem. Do tego można dorzucić, że trzecim językiem Belgii jest niemiecki, który dominuje w gminie Eupen tuż przy granicy niemieckiej i pod względem szeroko rozumianego prestiżu wcale nie stoi na przegranej pozycji. I wreszcie Luksemburg, który przynajmniej na papierze zdaje się być idealnym krajem, w którym panuje nawet triglosja.

I jeszcze, skoro jesteśmy przy tematyce pokrewnej językowi niemieckiemu, trudno byłoby nie wspomnieć o Schwytzerdeutschu. Otóż dialekty szwajcarskie, mimo ich niższego statusu w stosunku do urzędowego Hochdeutscha, są używane bardzo szeroko chociażby w szwajcarskiej telewizji i udział z roku na rok ten wzrasta. O ile jeszcze kilkanaście lat temu należało to do swoistego folkloru, tak obecnie dla niemieckojęzycznych Szwajcarów jest to sytuacja całkiem normalna - audycje często są nadawane z napisami w Hochdeutschu. Dialekty dominują też w życiu codziennym mieszkańców, nierzadko mieszając elementy jednego jak i drugiego standardu, tak jak chociażby w kantonie Valais/Wallis.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W zasadzie trudno mi się nie zgodzić z ogólnymi zasadami współistnienia dwóch języków na jednym obszarze, bo każdy z przykładów jest bardzo trafny. Do punktu 4. dodałbym sytuację, jaka panuje obecnie w RPA, gdzie mimo, iż język angielski spełnia funkcję lingua franca, liczba osób posługujących się nim jako ojczystym z roku na rok spada. Z jednej strony nie jest on traktowany przez ludność czarną jako język &#8220;białego kolonizatora&#8221; jak afrikaans, z drugiej natomiast w żaden sposób nie jest on w stanie wyprzeć języków lokalnych jeśli chodzi o życie codzienne.</p>
<p>Wydaje mi się, że interesująca sytuacja panuje w Belgii, gdzie diglosja ma miejsce. Naturalnie można się spierać na temat tego czy Walończycy mają podobną znajomość flamandzkiego jak Flamandczycy francuskiego, ale rzecz w tym, że w kraju tym obowiązują dwa języki, które zarówno de iure i de facto są równoprawne, co jest swoistym ewenementem. Do tego można dorzucić, że trzecim językiem Belgii jest niemiecki, który dominuje w gminie Eupen tuż przy granicy niemieckiej i pod względem szeroko rozumianego prestiżu wcale nie stoi na przegranej pozycji. I wreszcie Luksemburg, który przynajmniej na papierze zdaje się być idealnym krajem, w którym panuje nawet triglosja.</p>
<p>I jeszcze, skoro jesteśmy przy tematyce pokrewnej językowi niemieckiemu, trudno byłoby nie wspomnieć o Schwytzerdeutschu. Otóż dialekty szwajcarskie, mimo ich niższego statusu w stosunku do urzędowego Hochdeutscha, są używane bardzo szeroko chociażby w szwajcarskiej telewizji i udział z roku na rok ten wzrasta. O ile jeszcze kilkanaście lat temu należało to do swoistego folkloru, tak obecnie dla niemieckojęzycznych Szwajcarów jest to sytuacja całkiem normalna &#8211; audycje często są nadawane z napisami w Hochdeutschu. Dialekty dominują też w życiu codziennym mieszkańców, nierzadko mieszając elementy jednego jak i drugiego standardu, tak jak chociażby w kantonie Valais/Wallis.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Uwagi o dyglosji by Piotr</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-947</link>
		<dc:creator>Piotr</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 17:52:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=665#comment-947</guid>
		<description>Mam nadzieję, że moim komentarzem nie odbiegnę zbyt mocno od tematu artykułu [ostatecznie przedstawiam jego wersję skróconą]. Zastanawia mnie jednak, czy w ogóle można być do końca dwujęzycznym, czy też któryś z języków zawsze będzie dominował i w nim jego użytkownik w większości myśli, a drugim się jedynie bardzo sprawnie posługuje. Nie wiem na sensowne i na ile istotne jest to pytanie, ale ciekawi mnie natura dwujęzyczności z powiedzmy &quot;fizjologicznego (?)&quot; punktu widzenia.

Zapytałem się znajomą z depertamentu Cusco w Peru, w którym języku myśli, w keczua, czy po hiszpańsku. Odpowiedziała: &quot;Zwykłam to robić w obu, ale w większości w keczua&quot;. I jest to ciekawa odpowiedź, bo od dziecka edukację odebierała w języku hiszpańskim, od iluś lat (od wyjazdu na studia) nie ma ani jednej osoby, z którą mogłaby rozmawiać w keczua i mimo pewnych keczuańskich kalek w Jej hiszpańskim, jakie dostrzegam, ciężko byłoby mi nie przyznać Jej poziomu C2 w j.hiszp., a mimo to nadal myśli zasadniczo w keczua.

Tak więc wydaje mi się, że i na obszarach dwujęzycznych, Ci &quot;ludzie dwujęzyczni&quot; są jednak umysłowo ukształtowani z przewagą jednego języka, a drugi jest niejako obcy, lub też -może lepiej powiedziawszy- drugi, drugorzędny. Nasuwa się więc pytanie, czy kompletna dwujęzyczność jest w ogóle możliwa, ale jeśli tak, spodziewam się, że charakteryzuje się nią bardzo niewielki odsetek ludzi uznawanych za dwujęzycznych. Pierwszy język, jakiego się uczymy, nas w pewnien sposób kształtuje.

Znacznie prostsza jest zmiana dialektu, przez modyfikację obecnego idiolektu, ale to co innego niż zmieszczenie w głowie dwóch kompletnie odmiennych języków na równi ze sobą. Tutaj można nawiązać do punktu pierwszego, jaki wymieniłeś. Istnieje niebezpieczeństwo uznania dialektu / blisko spokrewnionego języka za niepoprawny wariant języka o większym prestiżu, jak i łatwiejsze przenikanie kalek językowych. Niemniej myślę, że największym zagrożeniem (oraz jedynym w przypadku języków niespokrewnionych) jest nie wchłanianie etnolektów przez te bardziej prestiżowe, ale sytuacja, w której przykładowo pierwszorzędnie keczuańskojęzyczni rodzice, do swoich dzieci mówią po hiszpańsku.

O możliwych przyczynach dlaczego rodzice przestają mówić do swoich dzieci w swoim pierwszym języku, a zamiast niego mówia w drugim, już rozmawialiśmy zarówno na forum, jak i w Twoim artykule &quot;Dlaczego tak niewielu ludzi mówi po baskijsku?&quot;. Myślę, że ogólnie aby była możliwa do utrzymana względna dwujęzyczność (&quot;względna&quot;, bo przyjmuję, że jeden język i tak przeważa), gdy drugorzędnie opanowywany z języków jest oficjalny i praktyczniejszy, nie może dojść do rozrzedzenia użytkowników języka &quot;mniej prestiżowego&quot; na określonym obszarze, a liczba użytkowników języka nie może zbyt zmaleć.

Udało mi się dotrzeć do dwujęzycznych użytkowników keczua będących w miastach (wyjazd na studia itp.), ale nie do pochodzących z miast. Keczua używany jest na andyjskich obszarach wiejskich, gdzie nie ma dostępu do internetu, nie ma telefoni komórkowej i są duże trudności z telefonią stacjonalną. Są to obszary dość odizolowane, do których nie emigrują hiszpańskojęzyczni ludzie z miast. Użycie keczua utrzyma się tam tak długo, jak hiszpańskiego będą się uczyć jako języka drugiego. To się potrafi zmienić w ciągu jednego pokolenia i obecnie się zmienia, bo rodzice uznają hiszpański za język przydatniejszy dla swoich dzieci z powodów oczywistych.

Póki co nie chcę się rozwlekle wypowiadać o polityce peruwiańskich władz, ale wydaje mi się, że władze i mający poparcie władz zatrwardziały wróg tradycji pogańskich czyli Kościół, raczej wiele dobrego dla zachowania lokalnych tradycji i języka nie robią.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam nadzieję, że moim komentarzem nie odbiegnę zbyt mocno od tematu artykułu [ostatecznie przedstawiam jego wersję skróconą]. Zastanawia mnie jednak, czy w ogóle można być do końca dwujęzycznym, czy też któryś z języków zawsze będzie dominował i w nim jego użytkownik w większości myśli, a drugim się jedynie bardzo sprawnie posługuje. Nie wiem na sensowne i na ile istotne jest to pytanie, ale ciekawi mnie natura dwujęzyczności z powiedzmy &#8220;fizjologicznego (?)&#8221; punktu widzenia.</p>
<p>Zapytałem się znajomą z depertamentu Cusco w Peru, w którym języku myśli, w keczua, czy po hiszpańsku. Odpowiedziała: &#8220;Zwykłam to robić w obu, ale w większości w keczua&#8221;. I jest to ciekawa odpowiedź, bo od dziecka edukację odebierała w języku hiszpańskim, od iluś lat (od wyjazdu na studia) nie ma ani jednej osoby, z którą mogłaby rozmawiać w keczua i mimo pewnych keczuańskich kalek w Jej hiszpańskim, jakie dostrzegam, ciężko byłoby mi nie przyznać Jej poziomu C2 w j.hiszp., a mimo to nadal myśli zasadniczo w keczua.</p>
<p>Tak więc wydaje mi się, że i na obszarach dwujęzycznych, Ci &#8220;ludzie dwujęzyczni&#8221; są jednak umysłowo ukształtowani z przewagą jednego języka, a drugi jest niejako obcy, lub też -może lepiej powiedziawszy- drugi, drugorzędny. Nasuwa się więc pytanie, czy kompletna dwujęzyczność jest w ogóle możliwa, ale jeśli tak, spodziewam się, że charakteryzuje się nią bardzo niewielki odsetek ludzi uznawanych za dwujęzycznych. Pierwszy język, jakiego się uczymy, nas w pewnien sposób kształtuje.</p>
<p>Znacznie prostsza jest zmiana dialektu, przez modyfikację obecnego idiolektu, ale to co innego niż zmieszczenie w głowie dwóch kompletnie odmiennych języków na równi ze sobą. Tutaj można nawiązać do punktu pierwszego, jaki wymieniłeś. Istnieje niebezpieczeństwo uznania dialektu / blisko spokrewnionego języka za niepoprawny wariant języka o większym prestiżu, jak i łatwiejsze przenikanie kalek językowych. Niemniej myślę, że największym zagrożeniem (oraz jedynym w przypadku języków niespokrewnionych) jest nie wchłanianie etnolektów przez te bardziej prestiżowe, ale sytuacja, w której przykładowo pierwszorzędnie keczuańskojęzyczni rodzice, do swoich dzieci mówią po hiszpańsku.</p>
<p>O możliwych przyczynach dlaczego rodzice przestają mówić do swoich dzieci w swoim pierwszym języku, a zamiast niego mówia w drugim, już rozmawialiśmy zarówno na forum, jak i w Twoim artykule &#8220;Dlaczego tak niewielu ludzi mówi po baskijsku?&#8221;. Myślę, że ogólnie aby była możliwa do utrzymana względna dwujęzyczność (&#8220;względna&#8221;, bo przyjmuję, że jeden język i tak przeważa), gdy drugorzędnie opanowywany z języków jest oficjalny i praktyczniejszy, nie może dojść do rozrzedzenia użytkowników języka &#8220;mniej prestiżowego&#8221; na określonym obszarze, a liczba użytkowników języka nie może zbyt zmaleć.</p>
<p>Udało mi się dotrzeć do dwujęzycznych użytkowników keczua będących w miastach (wyjazd na studia itp.), ale nie do pochodzących z miast. Keczua używany jest na andyjskich obszarach wiejskich, gdzie nie ma dostępu do internetu, nie ma telefoni komórkowej i są duże trudności z telefonią stacjonalną. Są to obszary dość odizolowane, do których nie emigrują hiszpańskojęzyczni ludzie z miast. Użycie keczua utrzyma się tam tak długo, jak hiszpańskiego będą się uczyć jako języka drugiego. To się potrafi zmienić w ciągu jednego pokolenia i obecnie się zmienia, bo rodzice uznają hiszpański za język przydatniejszy dla swoich dzieci z powodów oczywistych.</p>
<p>Póki co nie chcę się rozwlekle wypowiadać o polityce peruwiańskich władz, ale wydaje mi się, że władze i mający poparcie władz zatrwardziały wróg tradycji pogańskich czyli Kościół, raczej wiele dobrego dla zachowania lokalnych tradycji i języka nie robią.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Learning Turkish now. by peterlin</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-944</link>
		<dc:creator>peterlin</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2012 12:11:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-944</guid>
		<description>He understands (when he wants to, that is) both Polish and Persian, but actively uses only a couple of words of each (more Persian than Polish; his first word Persian word was &#039;dada&#039; [&#039;to go out&#039; in Persian baby talk]). Most of what he says (and he talks a lot) he says in his own language which neither of us can understand. It is actually quite fascinating that his intonation patterns are accurate (ie. people who don&#039;t know Polish assume he talks Polish) and convey his emotions very well (that is when you hear him you recognise immediately whether he is explaining something, wondering about something, asking a question, protesting, expressing his amazement/delight/disgust etc.) but on the level of words/phrases it is all gibberish.

Ah, and to be unambiguous: &quot;next autumn&quot; = autumn 2013, Aleksander has not turned 2 yet.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>He understands (when he wants to, that is) both Polish and Persian, but actively uses only a couple of words of each (more Persian than Polish; his first word Persian word was &#8216;dada&#8217; ['to go out' in Persian baby talk]). Most of what he says (and he talks a lot) he says in his own language which neither of us can understand. It is actually quite fascinating that his intonation patterns are accurate (ie. people who don&#8217;t know Polish assume he talks Polish) and convey his emotions very well (that is when you hear him you recognise immediately whether he is explaining something, wondering about something, asking a question, protesting, expressing his amazement/delight/disgust etc.) but on the level of words/phrases it is all gibberish.</p>
<p>Ah, and to be unambiguous: &#8220;next autumn&#8221; = autumn 2013, Aleksander has not turned 2 yet.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Learning Turkish now. by Eskandar</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-926</link>
		<dc:creator>Eskandar</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2012 22:55:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-926</guid>
		<description>Wow, time passes so quickly! He must be starting to talk by now - in how many languages? ;)

I&#039;m presenting a paper on nationalism in the literary criticism of Mohammad-Taqi Bahar and how it shaped his (and others&#039;) views of India and the &lt;i&gt;sabk-e hendi&lt;/i&gt; poetry.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wow, time passes so quickly! He must be starting to talk by now &#8211; in how many languages? <img src='http://www.peterlin.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>I&#8217;m presenting a paper on nationalism in the literary criticism of Mohammad-Taqi Bahar and how it shaped his (and others&#8217;) views of India and the <i>sabk-e hendi</i> poetry.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Comment on Learning Turkish now. by peterlin</title>
		<link>http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-916</link>
		<dc:creator>peterlin</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2012 04:50:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.peterlin.pl/blog/?p=648#comment-916</guid>
		<description>All our travel plans greatly depend on your namesake&#039;s endurance :) He&#039;ll be more than 3 by then, so there are chances he would survive the trip - still it&#039;s going to be difficult.

Are you presenting a paper? What about?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>All our travel plans greatly depend on your namesake&#8217;s endurance <img src='http://www.peterlin.pl/blog/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  He&#8217;ll be more than 3 by then, so there are chances he would survive the trip &#8211; still it&#8217;s going to be difficult.</p>
<p>Are you presenting a paper? What about?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

