Baskijski. Historia i pokrewieństwo.

Zaczynamy zapowiadany cykl o baskijskim od kilku uwag na temat jego historii i (braku) pokrewieństwa z innymi językami.

Ponieważ, jak już mówiłem, specjalistą nie jestem, od razu na wstępie odsyłam do kogoś, kto naprawdę zna się na rzeczy. Największym autorytetem w kwestii historii języka baskijskiego był zmarły przedwcześnie Larry Trask, którego “History of Basque” jest koszmarnie droga, ale i bardzo dobra. Polecam też inne, przystępniej wycenione, książki Traska, zwłaszcza podręcznik do językoznawstwa diachronicznego (historycznego).

Ale wróćmy do baskijskiego. Snucie teorii na temat jego pokrewieństwa bardzo utrudnia (lub ułatwia, jeśli nie zależy nam na weryfikowalności tych teorii) skąpość naszej wiedzy o historii tego języka. Cóż takiego wiemy o baskijskim? Pierwsze, skąpe, informacje pochodzą od autorów grecko-rzymskich, wedle których tereny obecnego hiszpańskiego Kraju Basków zamieszkiwali niejacy Vascones. Podobna nazwa własna, to jednak niewiele, zwłaszcza że, o ile się orientuję, nie jest wcale jasne jakim językiem ci Vascones mówili.

Trochę lepiej sytuacja wygląda z sąsiednim (zachodnie Pireneje i tereny na północ od nich aż do Garonny, czyli obecny francuski Kraj Basków i Gaskonia) ludem Aquitani, opisanym przez Cezara jako jedna z trzech grup Galów, która obyczajami i językiem bardzo różni się od obu pozostałych. Z języka akwitańskiego znamy kilkadziesiąt (czy może kilkaset) zachowanych w łacińskich tekstach i inskrypcjach nagrobnych nazw własnych – imion ludzi i bogów – oraz terminów pokrewieństwa.

Cały ten materiał jest bardzo podobny do słów baskijskich, a jeszcze podobniejszy (co ważne) do ich pra-baskijskich wersji rekonstruowanych niezależnie przez lingwistów (np. baskijskie seme ‘syn’ prawdopodobnie pochodzi od *senbe, a w inskrypcjach akwitańskich jest sembe). W zasadzie zatem nikt nie ma wątpliwości, że akwitański jest językowym przodkiem baskijskiego.

Choć akwitański zostawił ślady także po południowej stronie Pirenejów, zdecydowana większość inskrypcji pochodzi z północy. Przypuszczenie, że Akwitańczycy/Pra-Baskowie przekroczyli Pireneje stosunkowo późno jest wspierane także genetyką (genetyczna granica [np. niezwykle wysoki odsetek Rh-] między Baskami a nie-Baskami jest dużo wyraźniejsza po hiszpańskiej stronie niż po francuskiej).

Kto zatem zamieszkiwał wtedy obszar na południe od Pirenejów? Wiemy o wielu ludach Celto-iberyjskich (które mówiły dialektami celtyckimi i na pewno nie były ludnością rdzenną), Iberach (ich nieodczytany w pełni i niesklasyfikowany język wykazuje pewne podobieństwa z akwitańskim, ale są one traktowane przez Koldo Mitxelenę i innych wybitnych lingwistów jako efekt sąsiedztwa, a nie pokrewieństwa) i wreszcie Tartesyjczykach (język także niesklasyfikowany, ale być może indoeuropejski). O wszystkich z nich mamy informacje mniej niż skąpe – garść słabo rozumianych (czy w ogóle nieodczytanych) inskrypcji oraz niejasne uwagi klasycznych autorów. Niewiele wiemy i trzeba się z tym pogodzić (co nie znaczy, że nie należy szukać nowych źródeł!).

Podobna sytuacja występuje także na innych obszarach – przedindoeuropejskie dziedzictwo Europy pozostawiło tak niewiele widocznych śladów, że nawet w przypadku stosunkowo dobrze znanych ludów jak Etruskowie, bazujemy naszą wiedzę bardziej na domysłach niż pewnych podstawach. Ba, nasza wiedza o Europie indoeuropejskiej jest też ułomna – z kontynentalnych języków celtyckich (kiedyś dominujące w całej Europie) mamy tylko okruszki, o trackim, dackim czy frygijskim nie wspominam, nawet związki macedońskiego z greką nie są w pełni jasne. Przypominam o brakach naszej wiedzy, by przywołać do ostrożności w snuciu teorii. Każda budowla jest jedynie tak solidna, jak mocne są jej fundamenty, a do wnioskowania o odległej przeszłości podstawy mamy bardzo wątłe.

This entry was posted in Uncategorized and tagged . Bookmark the permalink.