Plany na Izrael

Jedną z niewykorzystanych okazji, jaką dawał mi długi pobyt w Iranie, było bliższe zapoznanie się z tamtejszym zróżnicowaniem językowym. Wprawdzie dowiedziałem się tego-owego-nowego o gilaki, różnych odmianach kurdyjskiego, czy isfahańskim perskim, ale w porównaniu do tego, co być mogło – to mało.

Tu stawiam sobie cele skromne, ale -mam nadzieję- bardziej realistyczne, a mianowicie … dowiedzieć się czegoś (i coś napisać) o dwóch spośród wielu używanych w Izraelu języków.

Cel bliższy to czerkieski – w wiosce Kfar Kama (jest i druga, ale mniejsza i dalej) mieszka ok. 3000 Czerkiesów, zachowujących tradycje, obyczaje i język. Czerkieski, jak i wszystkie kaukaskie, interesował mnie od dawna, teraz zamierzam po raz pierwszy przyjrzeć mu się bliżej i przy okazji uzupełnić lukę, którą dostrzegam. Nie to żeby materiałów w ogóle nie było, sporo ich nawet (o tym przy innej okazji), ale wszystkie – z wadami, i praktycznie nic sensownego dla niemówiących po rosyjsku (poza dobrymi, ale zbyt naukowymi do wykorzystania w nauce własnej gramatykami). Problem / dodatkowe wyzwanie – czerkieski ma dwa warianty literackie (adygejski i kabardyński), mieszkańcy Kfar Kama są Szapsugami, czyli używają dialektu odbiegającego od nich obu, ale dużo bliższego adygejskiemu, zaś gros moich materiałów opisuje kabardyński – w porównaniu do szapsugskiego, to drugi biegun czerkieskości. Nic, zobaczymy, będę raportował. Tak czy siak, język fascynujący.

Cel dalszy, o którym zatem krócej, to amharski. Ciekawe, że Żydzi Etiopscy historycznie się nim nie posługiwali (używali języka Qiment/Kement z grupy ageu należącego do kuszyckich), ale proces ich “amharyzacji”, który zaczął się na długo przed ich emigracją do Izraela, tu przechodzi swój finalny etap. Tak czy inaczej, amharski jest w Izraelu wyraźnie obecny (choć poza głównym nurtem) i jeszcze długo tak będzie.

This entry was posted in announcements, lingvaria and tagged , , , , . Bookmark the permalink.