Podręczniki do perskiego. Mudżahedini czy hipokryci?

W ramach cyklu “Więc chcesz (na)uczyć się perskiego?” obiecałem zrecenzować dostępne po polsku materiały do nauki tego języka. Przed systematycznym opisem serii podręczników Kawego Pur Rahnamy zacznijmy od drobiazgu, który świetnie ilustruje ich niedociągnięcia .

Strony 174-184 wydanego niedawno podręcznika “Język perski – część IV język mediów” zajmuje przedruk wywiadu z Sadeqiem Chalchalim, jedną z czołowych postaci wczesnego okresu irańskiej rewolucji. O sam wywiad mniejsza, choć sam w sobie jest dość interesujący i przy jego okazji można wiele powiedzieć o ewolucji irańskiej polityki.

W słowniczku wybranych słów i zwrotów zamieszczonym pod tekstem czytamy (na razie tylko transkrypcja):

monafeq – monafeqin = degarandiszan-e mazhabi ke ba hokumat-e dini midżangand

Czyli, z perskiego na nasze, mniej więcej:

monafeq – l.mn. monafeqin = dysydenci wyznaniowi, którzy walczą przeciw religijnym rządom

Gdzie problem? Już tłumaczę. Otóż słowo “monafeq” znaczy dosłownie “hipokryta; dwulicowiec; ktoś, kto z pozoru wspiera kogoś bądź jakieś stanowisko, podczas gdy w istocie jest mu wrogi” i w kulturze muzułmańskiej ma długą tradycję użycia – pierwotnie tak określani byli Arabowie, którzy za życia Mahometa koniunkturalnie przyjęli islam, ale po śmierci proroka powrócili do dawnych wierzeń i trzeba ich było -siłą- ponownie zislamizować.

We współczesnym kontekście irańskim “monafeq/monafeqin” jest używane niemal wyłącznie jako pogardliwe określenie członków Organizacji Mudżahedinów Ludowych, którzy wzięli aktywny udział w obaleniu szacha ale następnie -z perspektywy obecnych władz Iranu- “zdradzili rewolucję”, bowiem tylko podszywali się pod rewolucyjnych muzułmanów”.

Takie użycie tego słowa jest powszechnie znane i dla Irańczyków oczywiste, ale -jak mniemam- dla osób dopiero zaznajamiających się z językiem i historią Iranu wcale przejrzyste nie jest. Podręcznik Pur Rahnamy -jak chyba widać- obrazu wcale nie rozjaśnia (ba! nie tłumaczy nawet, że monafeq = hipokryta).

Przywołany przykład ilustruje kilka problemów, z którym czytelnik książek Kawego styka się co i rusz:

– nieścisłe, a miejscami błędne tłumaczenia perskich terminów
– brak pogłębionych wyjaśnień kontekstu społeczno-politycznego
– nonszalancja w kwestiach związanych z islamem i ideologią republiki islamskiej

Oczywiście nie są to -z wyjątkiem pierwszego- problemy poważne, ale: a) jak postaram się pokazać w następnych tekstach – nieścisłości stricte językowych i merytorycznych też jest wiele i b) jeśli wyspecjalizowany w końcu podręcznik (IV część!) porusza tematy z zakresu współczesnej polityki, to powinien zawierać rzetelne informacje i dokładną terminologię.

I na koniec dwie ciekawostki:

1. bojownicy czeczeńscy używają -nawet w rosyjskich tekstach- w stosunku do tzw. “kadyrowców” określenia [munafiki l.poj = munafik] czyli dokładnie tego słowa o którym mówię (i znów związek jest przejrzysty – w końcu Kadyrow w czasie I wojny czeczeńskiej walczył przeciwko Rosji, dopiero potem ‘zdradził sprawę niepodległości’)

2. ciekawe, że po polsku mówi się “jeden mudżahedin, dwaj mudżahedini”, chociaż w arabskim oryginale (i wszystkich regionalnych wersjach) “mudżahedin” to liczba mnoga, a od pojedynczej “mudżahed” można by łatwo utworzyć całkiem dobrą polską liczbę mnogą “mudżahedzi”.

Cóż, język nie jest – i nie powinien być – “logiczny” 🙂